Klara otworzyła jedno oko i spojrzała na Karolinę, która siedziała w kojcu ustawionym na dachu kabiny jachtu. Żagle osłaniały ją przed słońcem. Bryce stał przy sterze i uważał na wędki. Ona zaś po prostu się opalała i nie myślała o niczym.

zapytał hrabia.
samego rana, gdy tylko dzieci zdążyły otworzyć oczy, aż do
Drogi Oscar byłby z niej bardzo zadowolony.
żeby przylegały do ciała.
Zesztywniał. Wiedział, co to oznacza. Dzisiaj, jutro albo pojutrze matka przyprowadzi „przyjaciela”. Nagle znajdą się pieniądze na ubranie, na wizyty u lekarza, na książki. Nienawidził tego.
- Możemy spróbować jeszcze raz? - Zrobiła niespokojny gest. - Jeszcze raz, od początku?
Lucien zszedł na podjazd i pomógł kuzynce wsiąść do faetonu. Ostentacyjnie cmoknął
żeby nie dawać kuzynce powodu do płaczu.
- On jest gliną, pamiętaj. Kto by mi uwierzył, skoro własna matka nie chciała mnie słuchać?
Lord Daubner zaśmiał się niepewnie.
było całkowicie wysunięte i badawczo spoglądało w kie-
- Przecież to cząstka ciebie. Mam wrażenie, iż ledwie cię znam - odparł.
Ta ostatnia mieściła się na pierwszym piętrze, na końcu długiego korytarza. Kiedy tam dotarł, zastał kolegów zajadających się krabami, roześmianych, upaćkanych jedzeniem jak świnie.
- Żyłaś. A teraz, zdaje się, masz zamiar mnie prześladować.

- Mniejsza o słowa.

- Ja jestem jej opiekunem. A pani będzie nam towarzyszyć. Na bosaka i przewieszona
Rose Delacroix dygnęła, wskutek czego zakołysały się złote loki okalające jej twarz.
- Na kanapie.

Wmówiła sobie, że tak jest lepiej, bo może spokojnie, bez złośliwych komentarzy,

Aż podskoczyła w fotelu.
Ich Niania pozostała w kompletnym bezruchu. Zdu-
- Tak myślę.

spódnicą.

wykorzystywać sytuacji, że jestem pracodawcą. Poproszę panią jeszcze kilka razy, a potem
- Mów. Co to za historia?
- O co chodzi, Lucienie?